• Wpisów: 54
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis: 295 dni temu, 01:15
  • Licznik odwiedzin: 7 193 / 373 dni
 
workthisbody
 
Jestem! Wciąż ciężko mi 'wyczuć' jedzenie. Ten weekend potraktowałam jako próbę, która niekoniecznie wyszła dobrze - w sobotę zaliczyłam wizytę u cioci, a w niedziele byłam na  WOŚPie, więc wiadomo, nie było aż tak zdrowo. Jednak i tak bardziej rozważnie.

Dziś, pod względem jedzenia, było całkiem dobrze, wprawdzie średnio ze zdjęciami, ale czysta micha to połowa sukcesu, nie?

Bilans:

śniadanie: owsianka z 30 g płatków owsianych i pomarańczy
II śniadanie: 2 jabłka
obiad: 50 g ryżu, marchewka i warzywa na patelnię
kolacja: puszka cieciorki i odrobina groszku

Razem: 1185/1500 kcal

Wiem, że może nie dojadłam wszystkiego, ale nadal mam bardzo wzdęty brzuch i pełno wody w organizmie, więc nawet nie mam problemu, aby zejeść poniżej ustalonego limitu. Sądzę, że to okres przejściowy. Liczę, że w przeciągu tygodnia lub półtora stan mojego ciała uspokoi się.

Chyba nie mam nic więcej do dodania. Nie czuję się jakoś wyśmienicie. Mam wrażenie, że trochę zdystansowałam się od jedzenia - nie wiem czy to tymczasowe. Wcześniej czułam niemal przymus, aby gotować ogromne porcje, a teraz chcę tylko poczuć się lekko. Obwiniam się, mam sobie za złe, że odpuściłam przez te dwa tygodnie i zaprzepaściłam sporo pracy.

Jest co naprawiać.

Życzę dobrej nocy x



036674ae-4b8c-4d1d-a727-c3e5e6c142da.jpg


ee7ce5f0-fe5c-4629-9e2e-13d0fe9c724f.jpg

Nie możesz dodać komentarza.