• Wpisów: 54
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 83 dni temu, 01:15
  • Licznik odwiedzin: 6 934 / 161 dni
 
workthisbody
 
20 listopada > 5 grudnia

Waga: 54 kg > 52 kg
biceps: 25 cm 
klatka piersiowa: 85 cm 
talia: 66 cm > 63 cm
pupa: 90 cm 
udo: 52 cm > 50 cm
Łydka; 33 cm 

Bilans ostatniego dnia;

śniadanie; 2 małe jabłka, banan (50g), orzechy nerkowca (30g), morwa (30g), daktyle (25g)
obiad; ziemniaki, zupa dyniowa, pestki dynii

659/900 KCAL ✅

Ostatni dzień! Aaaaa :D
Wprawdzie z wymiarów nie jestem jakoś super zadowolona, wiem ze jako osoba, która spędza większość wolnego czasu na obijaniu się, nie powinnam wymagać czegoś większego, ale tak to jest w naturze ludzkiej - kiedy dostajemy mały palec, nagle pragniemy całej ręki.

Różnice widać - od początku diety HSGD schudłam 3 kg (natomiast od samego początku odchudzania 8kg), jedne ubrania są za duże, inne lepiej leżą. Na zdjęciach też widać ubytek, rodzina zauważyła zmiany, nauczyciele, chociaż też czekam aż rówieśnicy dostrzegą zmiany.

Miałam kilka gorszych dni, które prawie zawaliłam lub wyszłam za limit. Chyba dwa. Nie mam ich sobie za złe, bo jedzenie zwykle było zdrowe. Raz chyba, w jakiś weekend rzeczywiście sięgłam po paluszki i solone orzeszki oraz używałam w wypiekach mąk, oleju, których nie można podpiąć pod sferę produktów 'fit'. Wszystko jednak jadłam w roztropnych ilościach. Nie objadałam się, ani specjalnie nie głodowałam.

Przez pierwsze tygodnie rzeczywiście robiłam treningi, zaliczyłam 3 tygodniowo, jednak przez ostatnie 2 tygodnie nie ruszyłam tyłka z kanapy. Chociaż zawsze zwracam uwagę, żeby zrobić kilka tysięcy kroków w miarę chęci, ćwiczyć na wfie i wychodzić jak najczęściej.

Myślę, że to na tyle. Od jutra chciałbym zacząć jeść do 1000 kcal i takie bilanse odciągnąć do Świąt. Chcę schudnąć do nowego roku jeszcze 2 kg, co mam nadzieję osiągnę.

Ściskam mocno

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego