• Wpisów:48
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:4 824 / 68 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Heeejka!

Ale jestem z siebie zadowolona Aż miło siada się do pisania ze świadomością, że można się pochwalić wynikami. Udało mi się zaliczyć pierwszy (z trzech) dni z surowym śniadaniem. Wprawdzie jutro też planuję zjeść owocki z rana, bo mam dojrzałe bananki i zrobię to z wielką przyjemnością. Nie czuję na rano wyziębienia, co ułatwia mi przyswajanie posiłków na zimno.

Wypiłam litry wody. Praktycznie cały dzień popijałam wodę z bidonu i chodziłam do toalety opróżnić pęcherz. Czekam aż woda ze mnie zjedzie i mam nadzieję, że wypijanie dużej ilości wody przyspieszy ten proces. Powiem szczerze - nienawidzę picia wody, robię to rzadko i tylko, kiedy muszę. Chcę to zmienić i mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniu.

Co do posiłków, jestem też bardzo zadowolona. Dawno nie jadłam takiego obiadu, jest to coś w rodzaju leczo? Ale dodałam brokuły, które rozgotowane, nadały ciapowatej konsystencji. Super-smaczne. Reszta to owocki i dobiłam sporo kalorii czekoladą.

Wzdęty brzuch nadal się utrzymuje. Jest to problematyczne zwłaszcza w szkole, mam po prostu wrażenie, że brzuch wylewa mi się z każdym ruchem. Nie wiem jak się wygodnie ubrać. No ale co innego mogę zrobić, niż cierpliwie czekać.

Bilans:
sn: 450g pomarańczy, 180g jabłko
II sn: jabłko, banan, 40g czekolady
obiad: spora porcja czegoś leczopodobnego (cukinia, marchew, brokuły, papryka, cebula, czosnek, pomidory)
kolacja: 350g jabłka, 300g pomarańczy


1372/1500 kcal

Życzę wam dobrej nocy xxx
 

 
Jestem! Wciąż ciężko mi 'wyczuć' jedzenie. Ten weekend potraktowałam jako próbę, która niekoniecznie wyszła dobrze - w sobotę zaliczyłam wizytę u cioci, a w niedziele byłam na  WOŚPie, więc wiadomo, nie było aż tak zdrowo. Jednak i tak bardziej rozważnie.

Dziś, pod względem jedzenia, było całkiem dobrze, wprawdzie średnio ze zdjęciami, ale czysta micha to połowa sukcesu, nie?

Bilans:

śniadanie: owsianka z 30 g płatków owsianych i pomarańczy
II śniadanie: 2 jabłka
obiad: 50 g ryżu, marchewka i warzywa na patelnię
kolacja: puszka cieciorki i odrobina groszku

Razem: 1185/1500 kcal

Wiem, że może nie dojadłam wszystkiego, ale nadal mam bardzo wzdęty brzuch i pełno wody w organizmie, więc nawet nie mam problemu, aby zejeść poniżej ustalonego limitu. Sądzę, że to okres przejściowy. Liczę, że w przeciągu tygodnia lub półtora stan mojego ciała uspokoi się.

Chyba nie mam nic więcej do dodania. Nie czuję się jakoś wyśmienicie. Mam wrażenie, że trochę zdystansowałam się od jedzenia - nie wiem czy to tymczasowe. Wcześniej czułam niemal przymus, aby gotować ogromne porcje, a teraz chcę tylko poczuć się lekko. Obwiniam się, mam sobie za złe, że odpuściłam przez te dwa tygodnie i zaprzepaściłam sporo pracy.

Jest co naprawiać.

Życzę dobrej nocy x





 

 
Heeej!

Dawno mnie tu nie było. Właściwie od nowego roku, prawda?

Pewnego dnia po prysznicu stanęłam przed lustrem. Podobałam się sobie. Twarz szczupła, z wystającymi kościami policzkowymi, brzuch wcale nie aż tak zalany, widoczne obojczyki. A później spojrzałam na umywalkę, w której była kupka włosów, zwróciłam uwagę na posmak wymiotów w ustach i nie. To nie tak miało wyglądać.

Miałam być jednostką, której 1000 kalorii nie zaszkodzi. Miałam wyjść z niskich bilansów bez tycia. Mówiłam, że zachowam umiar. Nieprawda.

Przez ostatnie dni szukałam balansu. Złotego środka, który pozwoli mi zachować jakiekolwiek pozory zdrowego podejścia do jedzenia. Jadłam za mało, próbowałam RT4, jadlam tyle ile chciałam, liczyłam kalorie, ograniczałam je. Te eksperymenty zdały się jednak na nic, ponieważ jeśli już próbowałam jeść mało - głodziłam się. Jeśli próbowałam zachować zdrowy rozsądek - rzucałam się na jedzenie. Jeśli chciałam trzymać się określonych zasad - Nie miałam wystarczająco siły.
Wprawdzie nie przytyłam za dużo. Może kilogram, dwa, większość to woda, a musicie wiedzieć, że jestem totalnie zalana. Zalana pod każdym możliwym względem. Wyglądam jak bombka, chodzę wiecznie wzdęta ale i głodna. Jest mi źle, czuję się usatysfakcjonowana psychicznie, ale jest mi źle i nie potrafię nad sobą zapanować.

Mimo to kim bym była, jeśli poddałabym się? Chyba nie takie numery ze mną. Muszę próbować. I nawet jeśli potknę się jeszcze milion razy, to muszę spróbować stanąć na nogi po raz kolejny. Wracam na pingera (ku radości pewnego anonima, który życzył mi natarczywie przytycia oraz grubego dnia. Księżycu, twoje Słoneczko wróciło, możesz znów mieć nadzieję, że zalśnisz, czerpiąc trochę mojego blasku) z planem zmiany sylwetki.

Cel: zaprzyjaźnienie się z jedzeniem, utrzymanie 52 kg, ewentualnie schudnięcie do 50 kg

Motywacja: w połowie lutego mam wyjazd i chciałabym się na nim czuć ładnie.

Mini zasady:

1. jeść 4 posiłki dziennie, do 1500 kcal;

- od rana starać się jeść w miarę możliwości na surowo (przynajmniej 3 razy w tygodniu. kocham na rano jeść ciepły posiłek, więc musicie mi wybaczyć)

- unikać chleba (wiem, że mój chlebek dyniowy, to nic złego, jednak ostatnio jem go hurtowo, musze przystopować!!!)

- jeść do syta (nie przejadać się)

- na kolację wybierać surowe (z tego co czytałam nie powinno jeść się surowego po gotowanym, ale ja czuję się o niebo lepiej, jedząc miskę owoców na wieczór, niż woreczek ryżu, oops)

2. dokumentować postępy

- codzienny screen posiłków z SHYE

- wliczane wszystkiego w fitatu

- ważenie tylko co tydzień w soboty (!!!!)

3. Próbować pić wodę (jestem super-słabiak)

Proszę, trzymajcie za mnie kciuki. Potrzebuję trochę wiary w siebie, bo ciężko mi w ogóle sobie wyobrazić, że znajdę złoty środek. Czuję się zła, zagubiona i bezużyteczna, a jedzenie nie powinno przecież aż tak na mnie wpływać. Życzę wam milej nocy i dobrego weekendu! x
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Może być tak kochana że dalej będziesz się czuła nadeta jak bańka i wtedy proponuję Ci żebyś zrobiła sobie dzień oczyszczenia - same koktajle warzywne lub owocowe , po takim dniu organizm powinien oczyścić się i wrócić do rytmu :) Jestem z Toba i wiem że Ci się uda ale nie popadaj ze skrajności w skrajność ! Trzymam kciuki kochana! :*
  • awatar فراشة: Po surowych owocach zjedzonych po gotowanym będziesz miała lekkie wzdęcie, fermentacje i gazy :) Rano wszystko będzie normalne, więc żyj, tak jak ci najwygodniej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Czuję jak mi żal tyłek ścisnął, bo pisałam ponad 20 minut posta, którego pinger postanowił usunąć. Dziękuję.

W skrócie; przerwa poszła mi średnio, wracam na HSGD.

śniadanie; owsianka z pomarańczą, mlekiem ryżowym I mandarynką
przekąska; banan i jabłko
obiad; mieszanka warzyw na patelnię

639/800 KCAL ✅

WRACAM z nową siłą. Mam nadzieje, ze wy też.

Jutro napisze znacznie więcej, ale dziś już nie jestem w stanie odświeżać na nowo, tego co napisałam przed chwilą.

Trzymajcie się xxx
  • awatar Gość: wszystkiego grubego w nowym roku, trzym się :)
  • awatar Piotrdivine: Czasem coś im nie pasuje - to kasują po 1 godzinie. Życie.
  • awatar Nuttkaa: trzymaj sie :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:

śniadanie; dwie pomarańcze
II śniadanie; pomarańcza, mandarynka i 80 g masy makowej
obiad; 200g uszek

859/1000 kcal ✅




Słabo z jedzeniem u mnie w domu, więc dzisiaj kończyłam uszka. Jutro już będę miała warunki na surowy dzień, co bardzo mnie cieszy. Potrzebuję detoksu.

Nie wiem jak liczyć te dni, bo od 22 dni jestem na 1000 kcal, w tym 4 mam zawalone (wigilia, dwa dni świąt i jeden dzień). Chryste, bycie na diecie w grudniu jest bardzo ciężkie. Przez cały listopad miałam mniej problemów niż w obecnym miesiącu. Wracając, nie wiem jak to liczyć. Chyba do nowego roku pociągnę na tych 1000 kalorii, doliczając dni, a potem wrócę na HSGD. To będzie prawdopodobnie moja ostatnia dietka i zacznę powolutku zwiększać kaloryczność.

Mama wróciła juz do pracy, wróciła szara rzeczywistość i jakoś tak swobodniej się czuję. Co prawda jestem zmęczona obżarstwem i moja ochota na jedzenie jest malutka, ale to można zaliczyć jako plus. Dzisiaj tez o dziwo byłam zmęczona. Przysnęłam popołudniu przez co przepadł mi spacer.

Zmykam do spania, trzymajcie się dobrze xxx
 

 
Heeejka kochani!

Święta, święta i po świętach. Jak się czujecie?

Mi osobiście ta przerwa zrobiła dobrze. Zafundowałam mojej psychice prezent świąteczny tym odpoczynkiem. Nie żartuję, czuję się bardzo szczęśliwa.

Jak jedzenie?

Było ciężko. Baaaardzo ciężko. W Wigilię przez wyrzuty sumienia nie zjadłam za dużo. W pierwsze święto zjadłam więcej. Wprawdzie na końcu spanikowałam i usiadłam przy toalecie. Drugie święto było małą powtórką z rozrywki. Jednak obiad zjadłam normalny, a nawet stwierdziłam, że skoro tyle się nagotowałam, nalepiłam i napiekłam, to zjem bez wyrzutów.

Nie będę się nad tym rozwodzić - kalorie zjedzone, brzuch nadal pełny.

Do diety wracam już od dziś. Ogólnie chciałam zrobić sobie surowy dzien, jednak nie wiem czy wystarczy mi owoców. Na razie zjadłam dwie pomarańcze, mam jeszcze kilka mandarynek, może przejdę się do sklepu, albo zjem jakiś ryż albo makaron.

Zauważyłam, że dużo osób wraca od stycznia. Wytrwałości, kochani, trzymajcie się dobrze xxx
  • awatar Vil.Sigillum Diaboli: Jestem cały czas, swieta w niczym mi nie przeszkodziły. Ja do konca roku planuje na płynach.
  • awatar cinnamoon: @gość: wzajemnie;-)
  • awatar Gość: @cinnamoon: ouuu ałć no to ci życzę grubego :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
17 dnia nie zawaliłam.

Zjadłam 900 kcal. Zdrowo i ładnie. Nie ma o czym więcej mówić, bo prócz siedzenia w kuchni nic więcej z soboty nie pamiętam.

Dzisiaj natomiast byla wigilia. Dzień zaczęłam od dwóch małych pomarańcz, a później zaszalałam. Spróbowałam kawałek mojego jagielnika (Ugh, genialny) i kilka cinnamon rolls, więc w trakcie dnia już wyszło kalorycznie. Trochę się przestraszyłam (chociaż kalorii dziś nie liczyłam), więc na kolacji się pilnowałam.

Zjadłam; sporo barszczu, kilka uszek, pół krokieta, dwa pierogi i trochę makaronu z masą makową.

Zapiłam się tym barszczem i dzięki temu nie zjadłam jakoś bardzo dużo. W tamtym roku zmieściłam w siebie aż dwie porcje pierogów, a krokiety jadłam hurtowo, więc uważam, że jest progres.
Niestety kalorie dobiłam alkoholem

Jutro posiłki postam się zjeść normalniej. Na śniadanie wpadnie owsianka, dokończę krokieta z dzisiaj i najwyżej podjem mandarynki. Chcę odpuścić słodkie. Próbuję jeść z głową, nie liczę kalorii, ale zarazem boję się, bo wszystko jest tak cholernie kaloryczne, ehh.

Prezenty dostałam wspaniałe. Kocham moją mamę, rodzinkę i przyjaciół. Spędziłam wspaniały czas z najbliższymi <3

Wam też życzę wesołych Świąt. Trzymajcie się dobrze, kochani xxx
 

 
Przygotowań ciąg dalszy. Zaliczyłam Wigilię klasową, później siedziałam w kuchni, a następnie poszłam do przyjaciółki. Jak widać z jedzeniem słabo. W sensie posiłki są okej, ale jadłam wszystko przed wyjściem, więc o 15 skończyłam z pełnym limitem. Poza tym na Wigilii klasowej zjadłam duuuużo mandarynek (jak taki wegan jak ja, nie podszedłby do zawodów mandarynowych XDD), więc z samych owoców wczoraj miałam aż 400 kalorii hahaha.

Dziś kończę robić swoje jedzonka, mam jeszcze do upiecznia ciacha, a 'sernik' juz lezy w lodówce. Pierwsze wegańskie święta i nie wiem czy jestem bardziej podekscytowana czy przerażona. Zawsze farsz może wypłynąć z pierogów, albo krokiety wyjdą niejadalne.... ahhh, święta.

Co do jedzenia; z umiarem. Nie będę liczyć kalorii, ale mogę zrobić zdjęcia do SHYE i wstawić je tutaj. Poza tym zrobiłam tez dość małe porcje, żeby nie zwariować i nie rzucić się na jedzenie. A wy? Jakie macie plany na Wigilię? Bardziej boicie się pozostałych dni świąt czy może właśnie jutrzejszej kolacji? Jedziecie do dziadków? Może rodziców? Czy raczej spędzacie ten czas na swoim bezpiecznym gruncie, gdzie macie swoje jedzonko?

Ahhh i waga z rana to 51 kg. Już nie chudnę tak szybko. Do Nowego Roku nie będzie 50 na wadze. Nie chcę się już tak śpieszyć. Pociągnę dietę przez styczeń i w lutym, jak już będę miała te pełne 50 kg zacznę stopniowo wychodzić z diety. Może po drodze przejdę jeszcze raz przez HSGD? Tylko, że rzeczywiście przestanę wliczać owoce i warzywa, żeby tych kalorii było troszkę więcej? nie wiem, wyjdzie w praniu.

Napisze posta jeszcze dziś wieczorem z dzisiejszym jadłosipsem. Wydaje mi się, że dzisiaj będzie ciężko. Jestem przed obiadem a już zjadłam 580 kalorii no ale tak się kończy robienie ciasta z orzechami nerkowca, jakoś tak same, bez mojej wiedzy, wchodzą do mojej buzi i nawet nie mam świadomości, kiedy znajdują się w brzuszku

Trzymajcie się dobrze, pomagajcie w domku, nie odmawiajcie skosztowania na próbę odrobiny potraw. Nie dajcie się zjeść jedzeniu.

Buziaki xxx

*ZA PIĄTEK*


śniadanie; jabłka z cynamonem
II śniadanie; mandarynki
lunch(?¿) strasznie nieobiadowy ten posiłek: chlebek dyniowy z awokado i pomidorkami
obiad: zupa z groszku

956/1000 kcal ✅

BUZIAKI
 

 
Heeejka!
Przygotowania do Świąt od dwóch dni zabrały mi sporo czasu. Dom drży, porządki, jedzenie, choinka. Oczywiście, wszystko zostawiłam na ostatnią chwilę, więc możecie się spodziewać efektów.

Wczoraj mój dzień pod względem jedzenia był totalnie zwariowany. Porządnie zjadłam jedynie śniadanie; ryż z jabłkiem, bananem i żurawiną. Później żyłam na owocach i kanapce z dzemem. Nie przekroczyłam kalorii, zjadłam 906 kcal łącznie, jednak nic z tego nie można było nazwać normalnym posiłkiem.

906/1000 kcal ✅

Dziś się ogarnęłam, chociaż z czasem było ciężko. Pojechałam na zakupy z mamą, potem sporo jej pomagałam w kuchni. Macie poniżej zdjęcie z moich posiłków, opiszę je krótko.

śniadanie; owsianka z jabłkiem, pół łyżeczki kakao, żurawiną i dżemem
II śniadanie; grzanki z chleba dyniowego, banan i jabłka z cynamonem (podsmażam chleb na patelni bez tłuszczu)
przekąska: batonik dobra kaloria
kolacja; zupa krem z groszku.

854/1000 kcal ✅




Jutro mam Wigilię klasową, ale o to się nie obawiam. Trochę większy stres przed kolacja w domu. Jutro robię krokiety i cinnamon rolls. Wprawdzie nie są to fit dania, ale nie chcę słuchać narzekań rodziny, kiedy nie będę mogła poczęstować się żadnym ciastem. (będzie jeszcze jagielnik yaaay)

Teraz lecę pakować prezenty. Trzymajcie się dobrze xx

AAA NAWET NIE MAM ŻADNEGO ŁADNEGO ZDJĘCIA ŻEBY SIĘ Z WAMI PODZIELIĆ XDD
 

 
śniadanie; owsianka z jabłkiem, mandarynkami i żurawiną (234kcal)
II śniadanie; chleb dyniowy z dżemem niskosłodzonym (218kcal)
obiad; makaron z resztą farszu z kapusty i grzybów (141kcal)
kolacja; ryż z bananem, mandarynkami i dżemem (369kcal)

962/1000 kcal ✅

Miałam dziś kilka kryzysów, na szczęście nie przez jedzenie. Stan psychiczny ostatnio leży i kwiczy, mam też wrażenie, że na silę szukam sobie problemów. W każdym razie, czuję się źle. Zwłaszcza kiedy jestem sama. Nie pisałam i tym, ale ostatnio miałam coś w rodzaju ataku, nawet nie wiem czego - zaczęłam płakać, drzalam, czułam jak grunt wali mi się pod nogami. Trwało to kilka minut, zanim się ogarnęłam. Okres też nie sprzyja zmienności moich nastrojów. Dodaje subtelnej nutkę wkurwienia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
O rany! Naprawdę potrzebowałam tej jednodniowej przerwy, żeby zdać sobie sprawę z tego, że mimo wszystko lubię to, jak jem i że właśnie jedząc w taki sposób czuję się najlepiej.

Przez cały dzień byłam wzdęta, a ciężkie jedzenie z wczoraj wciąż daje o sobie znać. To dało mi sporą motywację do tego, aby kontynuować dietę. Poza tym mama mojej przyjaciółki skomentowała, że dużo schudłam, więc serio + 7 do fajnosci tego dnia. Posiłki tez mam genialne, a co najlepsze, jadlam tak jak obiecałam!!! I to bez zadnego problemu. Oby tak dalej

śniadanie: 50 g płatków owsianych, 100 g jabłka, 2 kostki czekolady gorzkiej
II śniadanie: 2 mandarynki
obiad: 1 sztuka papryki, 40 g cebuli, 2 ząbki czosnku, 50 g kaszy kuskus
kolacja: 130 g chleba dyniowego, 100 g pomidora, 15 g kapusty kiszonej

988/1000 kcal ✅

*screen z SHYE*


Jestem z siebie wyjątkowo zadowolona. Teraz dopijam herbatkę, uczę się z historii i za minutkę zacznę planować posiłki na jutro.

Dobranoc xxx
  • awatar CelestinDafne: Wow jedzonko wygląda pięknie i smacznie :D Wiedziałam że dzień przerwy da ci motywację do działania. :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Może przez ten dzień przerwy jadlas niezdrowo, ciężko i chwycilas się za ciężkie produkty, które przez te dwa tygodnie nie jadlas i dlatego tak zareagował Twój organizm. Gdybyś jadła 1300/1500 kcal dziennie (bez aktywności fizycznej) ale zdrowych i lekkich posiłków czuła byś się tak samo jak przy tym 1000kcal :) wszystko w dużej mierze zależy od tego co jemy :) Jeżeli teraz jesz 1000 kcal i waga się zatrzyma (a będzie tak ponieważ masz dietę bardzo niskokaloryczna ) to z czego obetnieszkalorie? Albo inaczej ; co wtedy zrobisz? Gratuluję Ci za wytrwałość w tych dniach i podziwiam, że tak malutko zjadłaś! ;) Ale pomysł nad zwiększeniem kaloryczność ;)
  • awatar فراشة: Szczerze mówiąc, kiedy jem 800-1000 kalorii to nie jestem nawet głodna :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Hej, piszę już teraz, ale nawet tak wczesna pora jest dobra. Jeżeli ktoś jest na bieżąco z moimi postami może przeczytał, że ostatnio trochę gorzej mi idzie. W mojej głowie tez jest trochę gorzej i ogólnie zrobiło się niezdrowo dla mnie samej.

Każdyn kto je tutaj mniej niż 1200 kcal wie, że trzeba wiecznie się pilnować, sprawdzać, czy nie przekroczyło się limitu, dużo sobie odmawiać i cóż, nie mam nic przeciwko temu, sama tak robię.

Dziś po prostu czułam, że nie dam rady. Mimo że zjadłam normalne śniadanie, potem nawet drugie (czego często nie robię) i wliczyłam w fitatu cały czas czułam się źle, sprawdzałam nieco obsesyjnie, co mogę zjeść, czego nie i wiecie co? Stwierdziłam, że mam dość. Odpuszczam na jeden dzień, nacieszę się jedzeniem i wrócę. Nie traktuje tego jak cheat day, ani jakkolwiek inaczej. To dzień kiedy po prostu zjem to, na co mam ochotę w normalnych porcjach, nie licząc kalorii.

Jestem na diecie przecież tylko 1,5 miesiąca a już wjeżdzam sobie na głowę, kiedy zjem kostkę gorzkiej czekolady więcej, albo dodatkowego banana, nigdy nie miałam żadnego, słynnego napadu, ale mój organizm, zwłaszcza przed okresem trochę szwankuje i przede wszystkim łaknie posiłków, których ostatnio się boję.

'Boję się' w takim sensie, że ich praktycznie nie robie i nie pilnuje. Sprawdzam, czy mogę zjeść dodatkowe np jabłko i kiedy jestem pewna, że nie jest zbyt kalorycznie to je zjem. Później sprawdzam czy mogę zjeść trochę ogórka i jeśli mieszczę się w kaloriach rzeczywiście po nie pójdę, ale tych przekąsek nie można nazwać posiłkiem, co ostatnio zaczęłam robić. Kiedyś nie miałam tego problemu, ale ostatnio to zaczęło się dziać i zamiast ignorować to stwierdzeniem, że skoro i tak mieszczę sie w limicie, to mogę tak robić, jest błędnym podejściem. Póki mogę, musze wyeliminować ten nawyk.

Postanowienie wygląda tak;

× 4 posiłki, każdy produkt/składnik jedzony na JEDNYM TALERZU (nadal do 1000 kcal)

× celebrowanie posiłków, bez używania telefonu w trakcie, bez ogladania telewizji

× bez podjadania

× zero jedzenia w biegu i jedzenia 'na szybko'

× umieszczanie każdego posiłku w aplikacji SHYE i wstawienie screena tutaj

× jedzenie w regularnych odstępach co 2-4 godziny.

Mam nadzieje, ze nikt mnie nie zlinczuje za ten dzień przerwy. Czasami trzeba posłuchać własnego organizmu i odpuścić sobie na moment. Jutro do was wracam z 'czystą michą', lepszym podejściem i oby lepszymi wynikami.

Przesyłam buziaki x
 

 
Złego samopoczucia ciąg dalszy

sniadanie; placuszki bananowe z dżemem niskosłodzonym i 2 kostkami gorzkiej
przekąska; pierniczki + kakao na sucho (mamy takie z wegańskim składem i oj kusi kusi)
obiad; 350g ziemniaków
kolacja; jabłko i 100 g korniszonów

968/1000 kcal ✅

Dosyć skromny ten bilans, ale to przez porządki. Praktycznie cały dzien sprzatalismy i rodzice pojechali do sklepu dopiero po obiedzie.

Trochę żal mi tego tygodnia, bo już prawie byłam regularna w ćwiczeniach, ale wczoraj nie dałam rady, wiec wpadną jedynie dwa w tygodniu.

Meczy mnie też ochota na podjadanie. Czasem skubę jakiegoś paluszka (ciężkie życie, kiedy nie lubisz soli na paluszkach i zanim zjesz, musisz oskubać kryształki soli, ach)

Na dziś natomiast mam trochę nauki, sprzątanie do dokończenia i chciałam zrobić ciasto, ale nie wiem co z tego będzie.

Dziś tez postaram się napisać wieczorem, trzymajcie kciuki, żebym nie zjebała zbytnio.


 

 
Ten tydzień jest fatalny. Przepraszam, że tutaj nie piszę, to nie tak że zawalam - jest mi po prostu źle pod względem psychicznym, a tutaj zawsze znajdzie się osoba, która będzie chciała pokwestionować moje poczynania, a co dopiero gdybym zaczęła wypisywać swoje myśli odnośnie jedzenia, eh.

Wczoraj zjadłam 931/1000 kcal ✅

Dziś około 1000/1000 kcal ✅ (może być trochę w zaniżone lub zaniżone)

Jestem przed okresem, czuję się ciężko, czuję się głodna, już nie skubię jak ptaszek, a jedzenie większych porcji mnie dobija - mimo że nie przekraczam kalorii, to nie mogę nacieszyć się małymi porcjami i zjadam dwa duże posiłki, jednak to jak się po tym czuje jest tak do dupy.... Bardzo chcę być pozytywna, wprowadzać tutaj fajną, cieplutką atmosferę, ale chyba nie zawsze jestem do tego zdolna.

(Przepiękne nogi)




(Dostałam ostatnio pytanie pod postem, a tutaj chyba nie ma czegoś takiego jak powiadomienie otrzymanej odpowiedzi, bo kilka razy odpisywałam na jakieś wiadomości, ale nigdy nie dostałam potwierdzenia, że druga strona przeczytała. MAM 157 WZROSTU, NADAL WAŻĘ 52 KG)
  • awatar dazegardener: O juz mam odp co do wzrostu... tak Ci powiem, ze choc każde ciało jest inne i takie tam pierdoły.. to ja mialam takie w trakcie odchudzania przy 165cm / 45kg wiec.. nieco inaczej niz masz w swoich celach (co do wzrostu) aczkolwiek i tak trzymam za Ciebie kciuki i powodzenia kochana!
  • awatar فراشة: Mi przed okresem pomaga surowe, nieprażone kakao lub mini tabliczka surowej czekolady.
  • awatar CelestinDafne: hormony szaleją dlatego czujesz się rozdrażniona ale to minie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
(za wtorek)
śniadanie; banan i jabłko
obiad; owsianka z dodatkami
kolacja; jabłko, mandarynki, gorzka czekolada i pierniczki

889/1000 kcal ✅

(dzisiaj)
śniadanie; grzanki z chleba dyniowego z bananem, syropem malinowym i gorzką czekoladą
obiad; sałatka (z sałaty lodowej, papryki, pomidora, ogórka, kaszy jeczmiennej, mandarynki)
przekąska; płatki kukurydziane
kolacja; mandarynki z cynamonem i pierniczki

962/1000 kcal ✅

Okej, kiedy przepisuję te bilanse mam wrażenie, że jem straszne świństwa, ale w gruncie rzeczy wszystko jest robione przeze mnie, wybieram czekoladę z sporym % kakao i patrzę na składy. Nie potrafię ostatnio się pilnować co do dodawania postów, bo albo mam gorsze dni, albo jestem zajęta i cóż... nadrabiam w taki sposób.

Wczoraj jeszcze nie czułam się na siłach na ćwiczenia, ale dziś jestem po godzinnym, lekkim treningu, więc jakoś daję radę. Nie zawalam i na razie nie czuję żadnej potrzeby, żeby to zrobić. Jak mam większe łaknienie zapcham się warzywami, kiedy mam ochotę na słodkie rzeczywiście wliczam do bilansu jeszcze jedną kostkę gorzkiej czekolady lub pierniczka.

Jeszcze się nie ważyłam, ale mam wrażenie, że nie schudłam. Nie że gdzieś mi się spieszy, ale po prostu po HSGD czuję się ciężko i cały czas jestem pełna, więc nie sądzę, żeby waga się ruszyła. Pewnie zrobię update w weekend.

Nie wierzę, że jeszcze tylko 11 dni do Świąt. Potrzebuję przerwy od szkoły bardzo, bardzo, bardzo.

Wybaczcie, że ten post jest taki brzydki, ale nawet nie miałam czasu przeszukać tumblr za jakimiś smaczkami Przesyłam buziaki i widzimy się jutro!!!
 

 
śniadanie; owsianka (50g płatków), jabłko (200g), kostka gorzkiej czekolady (314kcal)
obiad; warzywa na patelnię (450g) (248kcal)
przekąska; 2 mandarynki (55kcal)
kolacja; smothie bananowe (230g) i pierniczek (5g) (242kcal)

859/1000 kcal ✅

Rozłożyło mnie, padłam, potrzebuję pomocy. Najlepiej w formie leków i herbaty, może przytulasów. Otóż jestem zasmarkana, umieram i nici z ćwiczeń (mimo moich chęci!!!!). Przynajmniej zjadłam ładnie, pilnowałam posiłków i nie podjadałam. Byle tak dalej.

Z samopoczuciem lepiej, nowy tydzień nowe szanse, nie?

Właśnie dopijam kolejny kubek herbaty, mam nadzieję, że u was jakoś lepiej. Buziaki xxx
  • awatar Confus: super, że dałaś rade ;) ja ostatnio też byłam trochę połamana ale najważniejsze to nie rzucać wszystkiego na raz bo jedno się nie udało, życzę dużo zdrowia :*
  • awatar Alicja_i_Alina: 1000 kcal to nierozsądne głodzenie organizmu. Spowolnisz tylko metabolizm a potem i tak przytyjesz. Jadłospis całkowicie bezwartościowy jeżeli chodzi o składniki odżywcze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
(Za niedzielę)

śniadanie; owsianka z jabłkiem, kostką czekolady gorzkiej i winogronem
obiad; grzanki z chleba dyniowego z bananem
przekąska; pierniczki i małe jabłko
kolacja; 2 mandarynki, pestki dyni i orzechy

905/1000 kcal

Nie napisałam wczoraj, bo miałam naprawdę słaby dzień. Cały czas chciałam jeść, miałam duży problem z skupieniem się, a miałam dużo na głowie, oraz same posiłki nie wyglądały tak, jakbym tego chciała. Ostatnio zaczęłam trochę podjadać pomiędzy posiłkami, a tak nie powinno być. W weekendy jest gorzej, dużo gorzej.

Mimo to ćwiczyłam, mało intensywnie bo to tylko rozgrzewka i godzinne rozciąganie, ale zawsze lepsze coś niż nic. Znów zrobiłam 3 treningi w tygodniu z czego jestem bardzo dumna.

Wydaje mi się, że ten tydzień byl całkiem dobry. Jedynie co chcę zmienić, to właśnie to podjadanie.

Odezwę się jeszcze wieczorem z bilansem na dziś, więc się nie żegnam

(PS, chcecie żebym wpisywała wagę produktów? Mimo że jej tu nie podaję, staram się mierzyć co do grama)


  • awatar Confus: Ja podaje wagi produktów dlatego, że bardzo lubię takie uporządkowanie i według mnie ładnie ono wygląda ;)
  • awatar rzycie: Gratuluję bilansu, dobrze Ci idzie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
śniadanie; owsianka piernikowa z jabłkiem, orzechami nerkowca, morwą, gorzką czekolada
obiad; spaghetti (moje, zdrowe) + podjedzone ziemniaki
przekąska; garść chipsów
kolacja; jabłko i pomarańcza

897/1000 KCAL ✅

Spóźniona, jak zwykle.

Poćwiczone, pojedzone (serio przepraszam za te chipsy, znów pół dnia poza domem), pochodzone (12 k kroków). Czas spędzony bardzo fajnie, jednak bardzo dużo rzeczy na głowie eh. Trzymajcie się dobrze.
 

 
16 dni do Świąt
24 dni do Sylwestra

śniadanie; lody bananowe z 2 kostkami gorzkiej czekolady, 3 pierniczki
przekąska; 2 jabłka
obiad; kasza jęczmienia
przekąski; rodzynki i pestki dynii

1097/1000 KCAL ❌

Rany dawno tyle nie zjadłam. W piątki zawsze mam problem z jedzeniem, bo wychodzę z koleżankami i moja silna wola trochę kuleje. Poza tym byłam długo w szkole i kiedy wróciłam nie chciało siedzieć mi się w kuchni, więc jadłam byle jak najszybciej się nasycić, więc padło na kaszę.
Trochę się zdenerwowałam, bo jeszcze wczoraj narzekałam, że zjedzenie 800 kalorii jest dla mnie trudne, a teraz bez problemu wciskam w siebie o wiele więcej. Dlatego też pierwszy raz od dawna wbiłam się w sportowe ciuszki, zrobiłam Skalpel i 10 min rozciągania. Muszę zmotywować się do ćwiczeń, bo co z tego, że jestem szczuplejsza skoro moje ciało wygląda tak sflaczale.
Poza tym zrobiłam 7 k kroków. Nie wiem. Kiedy widzę, że chociaż zaliczyłam jakąś większą aktywność w trakcie dnia, kiedy przedobrzyłam z jedzeniem, jakoś mi raźniej z tą myślą.
Zmykam, dobrej nocy.


  • awatar CelestinDafne: Ćwiczenia i jedzenie jakoś tak idą ze sobą w parze. Zawsze jest tak raźniej że poćwiczyło się jak zjadło się za dużo. Moim zdaniem bilans świetny! Trzymaj się! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
17 dni do Świąt
24 dni do Sylwestra

śniadanie; owsianka (30g płatków) z bananem (70g), łyżeczką kakao, morwą (15g) i mandarynką
obiad; makaron pełnoziarnisty (70g) z moim sosem pomidorowym
przekąska; jabłko (250g), pierniczki (35g), mandarynki (3 sztuki!!!)

800/1000 KCAL ✅

Nie macie pojęcia, jak bardzo pełna jestem, ale skoro obiecałam, że będę jadła 800 kcal, to w siebie wcisnęłam Prócz tego, że pękam, to wszystko dobrze. Po raz kolejny nauczycielki zwróciły mi uwagę, że schudłam i nie wiem, bardziej mnie to irytuje niż wcześniej. Może dlatego, że każą mi trochę przystopować. Spokojnie, jeszcze kilka kilogramów i będzie dobrze.

Mam na jutro sporo rzeczy do zrobienia, więc piszę na szybko (tym razem nie w notatce, więc oby pinger się nie przyjebał).

Buziaki


Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 









Nie wiem czy to ja będziej nienawidzę pingera czy on mnie, ale nie mogę wstawić tego cholernego posta.
  • awatar LazyCat: Powodzenia <3 Według mnie dobrze robisz z tymi kaloriami i hejty faktycznie dobrze usuwać.
  • awatar CelestinDafne: Przyzwyczajenie to potężna siła. Ja teraz też nie wyobrażam sobie jedzenia powyżej 1500 kcal. Zawsze zresztą staram się być dużo poniżej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
20 listopada > 5 grudnia

Waga: 54 kg > 52 kg
biceps: 25 cm 
klatka piersiowa: 85 cm 
talia: 66 cm > 63 cm
pupa: 90 cm 
udo: 52 cm > 50 cm
Łydka; 33 cm 

Bilans ostatniego dnia;

śniadanie; 2 małe jabłka, banan (50g), orzechy nerkowca (30g), morwa (30g), daktyle (25g)
obiad; ziemniaki, zupa dyniowa, pestki dynii

659/900 KCAL ✅

Ostatni dzień! Aaaaa
Wprawdzie z wymiarów nie jestem jakoś super zadowolona, wiem ze jako osoba, która spędza większość wolnego czasu na obijaniu się, nie powinnam wymagać czegoś większego, ale tak to jest w naturze ludzkiej - kiedy dostajemy mały palec, nagle pragniemy całej ręki.

Różnice widać - od początku diety HSGD schudłam 3 kg (natomiast od samego początku odchudzania 8kg), jedne ubrania są za duże, inne lepiej leżą. Na zdjęciach też widać ubytek, rodzina zauważyła zmiany, nauczyciele, chociaż też czekam aż rówieśnicy dostrzegą zmiany.

Miałam kilka gorszych dni, które prawie zawaliłam lub wyszłam za limit. Chyba dwa. Nie mam ich sobie za złe, bo jedzenie zwykle było zdrowe. Raz chyba, w jakiś weekend rzeczywiście sięgłam po paluszki i solone orzeszki oraz używałam w wypiekach mąk, oleju, których nie można podpiąć pod sferę produktów 'fit'. Wszystko jednak jadłam w roztropnych ilościach. Nie objadałam się, ani specjalnie nie głodowałam.

Przez pierwsze tygodnie rzeczywiście robiłam treningi, zaliczyłam 3 tygodniowo, jednak przez ostatnie 2 tygodnie nie ruszyłam tyłka z kanapy. Chociaż zawsze zwracam uwagę, żeby zrobić kilka tysięcy kroków w miarę chęci, ćwiczyć na wfie i wychodzić jak najczęściej.

Myślę, że to na tyle. Od jutra chciałbym zacząć jeść do 1000 kcal i takie bilanse odciągnąć do Świąt. Chcę schudnąć do nowego roku jeszcze 2 kg, co mam nadzieję osiągnę.

Ściskam mocno
  • awatar So-Young: Wow gratulacje :D
  • awatar Nuttkaa: Tez zrzucam do swiat.. Nie ma ze dopiero od 2018. Dzis tez jest dzien. Im wczesniej tym lepiej trzymaj sie kochana
  • awatar CelestinDafne: Gratki! :) Świetnie ci poszło! Wkrótce wszyscy zobaczą zmiany! :) Nie boisz się efektu jojo po zwiększeniu kalorii ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 



Pinger nie chce dodać bo uznaje, że to spam?
  • awatar Nuttkaa: jej, brawo!
  • awatar LazyCat: Pinger ostatnio coś odpierdala. Gratuluje spadku wagi <3
  • awatar CelestinDafne: Twój komentarz dał mi do myślenia! Zastanowię się czy przejść na tą dietę. Ale koktajle to nie dla mnie. Próbowałam i wiecznie byłam głodna. A kiślową już robiłam i zdała egzamin. Ale przemyślę wszystko. Trzymaj się :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
21 dni do Świąt   
28 dni do Sylwestra   
1 dni do ważenia








792/1150 KCAL ✅

Wybaczcie, ale dziś trochę inaczej pokazuję bilans. Jest dobrze u mnie, czuję się ok i ogólnie na nic nie narzekam. Niestety nie mam czasu na pisanie dłuższej notki, bo lecę do książek xxx
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›